Praktyczna wykładnia art. 106 par. 3 ustawy Prawo o prokuraturze

„Pół żartem, pół serio” to tytuł naszego cyklu felietonów, który zapoczątkowaliśmy 18 lipca 2017 r. felietonem „Teoretycznie o przyzwoitości i odpowiedzialności karnej za nadużycie władzy przy tworzeniu prawa w Państwie Teoretycznym”.

Zdecydowaliśmy się na prostą, niezbyt wymyślną nazwę z dwóch powodów. Pojawiła się jako pierwsza i oddaje styl naszych dotychczasowych autorów, którzy bez nadmiernego zadęcia piszą o poważnych sprawach. Tym razem felieton „pióra” prezesa, który mawia, że był już jeden Anonim w historii Polski i wystarczy. Zachęcamy nadal wszystkich członków LSO do dzielenia się swoimi przemyśleniami w tej, czy innej formie, pod nazwiskiem lub pseudonimem. Dajmy dowód, że w trakcie urlopu nie przestajemy myśleć.

Praktyczna wykładnia art. 106 par. 3 ustawy  Prawo o prokuraturze

      Zdarzenie, które  kazało uderzyć w klawiaturę, miało miejsce na Mokotowie i dotyczy prokuratora Andrzeja Piasecznego. Czytelnikom, których horyzonty wykraczają poza Mokotów, należy się krótkie  przypomnienie historii naszego kolegi, opisanej wcześniej w DGP. Oto ona.

Andrzej Piaseczny, po kilku latach pracy w prokuraturze okręgowej położonej na lewo od Wisły, zyskał uznanie KRS i został rekomendowany Prezydentowi jako osoba godna powołania na stanowisko sędziego sądu rejonowego. Prezydencki minister prawnik Andrzej Dera  zwrócił się „bez żadnego trybu” –  a zapewne w dobrej intencji lub z ludzkiej ciekawości – do Bogdana Święczkowskiego o opinię o prokuratorze.

Prokurator Krajowy osobiście podpisał opinię, która rzucała jednak cień na prawnicze talenty przyszłego sędziego. Skupił się na omówieniu dwóch spraw związanych z prokuratorem Andrzejem Piasecznym. W pierwszym przypadku szerzej informował ministra jak to prokurator bezpodstawnie domagał się uchylenia immunitetu prokuratorskiego – chroniącego jego osobiście i kolegę, z którym odpowiadał za bezpieczeństwo wewnętrzne państwa – z powodu urojonych nieprawości w kierowaniu tą instytucją. Jednocześnie sygnalizował, że w sprawie prokuratora toczy śledztwo białostocka prokuratora. Tłumaczył, że tajemnica państwowa nie pozwala mu się rozwinąć w opisie tej sprawy. Zapewne z tej przyczyny Prokurator Krajowy nie mógł poinformować prezydenckiego ministra, że śledztwo prowadzono w Białymstoku w wyniku zawiadomienia, które złożył wraz z kolegą, a następnie umorzono je  z  powodu braku znamion czynu  zabronionego.  Zabrakło też informacji o tym, że podobne nieprawości spowodowały, iż prokurator dążył do oskarżenia kolejnego Szefa ABW.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda odmówił powołania naszego kolegi na stanowisko sędziego. Andrzej Piaseczny znalazł się w towarzystwie 9 sędziów, którzy  bezskutecznie oczekiwali powołania na wyższe stanowiska. Wszyscy za pośrednictwem mediów dowiedzieli się od Prezydenta, że sami wiedzą dlaczego nie zostali powołani.

Dość szybko dostrzeżono, że wydrenowana delegacjami mokotowska prokuratura wymaga wsparcia prokuratura Andrzeja Piasecznego. Pierwszą delegację na 6 miesięcy podpisał, zapewne z troski o Mokotów, prokurator Bogdan Święczkowski. Kolejne prokurator Marek Pasionek, który znalazł chwilę czasu, by oderwać się od nadzoru nad śledztwem w sprawie katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem i pochylić się nad kondycją mokotowskiej prokuratury. W ten sposób od 1 lipca 2016 r. prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie Andrzej Piaseczny będzie nieprzerwanie, przez trzecie już półrocze, wpierał swoim doświadczeniem nas, mokotowskich prokuratorów.

Zanim nastąpią podziękowania, spójrzmy na podstawę prawną delegacji prokuratora.  Może nią być art. 106 par. 3 naszej ustawy. Kluczowe określenie na 12 miesięcy w ciągu roku można interpretować dwojako, w zależności od tego, czy rok postrzegamy jako jednostkę czasu, czy też  jako rok kalendarzowy. W pierwszym przypadku norma prawna (proszę nie mylić z przepisem) zakazuje delegowania prokuratora bez jego zgody na okres dłuższy niż 12 miesięcy w  ciągu kolejnych, następujących po sobie 365 dni. W drugim wariancie przepis pozwala na delegowanie prokuratora na czas 12 miesięcy od 1 stycznia do 31 grudnia każdego roku, czyli na zawsze. Za pierwszym rozwiązaniem przemawia zasada określona w art. 94 par. 1 Prawa o prokuraturze, jak i wyjątki od tej reguły interpretowane z zastosowaniem wnioskowania a contrario, a także treść art. 106 par. 2  ustawy, który każe postrzegać kolejny przepis jako absolutny wyjątek. Efekt drugiej wykładni, ograniczonej do jednego przepisu, urzeka swą prostotą.

Zastępca Prokuratora Generalnego Marek Pasionek wybrał prostszą opcję i tym samym potwierdził, autorytetem należnym sprawowanej funkcji, że delegowanie prokuratora bez jego zgody na zawsze, jest legalne.

Zapowiadane, końcowe podziękowania należą trzem osobom. Prokuratorowi Krajowemu wypada wyrazić wdzięczność za to, że wniósł się ponad osobiste urazy, za rzetelną, bezstronną opinię i pierwszą  decyzję o delegowaniu prokuratora. Prokuratorowi Andrzejowi Piasecznemu Mokotów dziękuję za dotychczasowe i przyszłe wsparcie. Prokuratorowi Markowi Pasionkowi  należy się uznanie za głęboką refleksję, która poprzedziła praktyczną, jasną wykładnię skomplikowanej materii.

O innych przypadkach intencjonalnej interpretacji przepisów Prawa o prokuraturze napiszę  w kolejnym felietonie.

Krzysztof  Parchimowicz